Belarusian eBooks Library


ROZMOWA IEDNE(GO) POLAKA Z MOSKWĄ NA ZAMKU MOSKIEWSKIM A(NN)O 1601.

 

Przystąpił Moskal mowny w zamku do iedne(go)
Polaka, ten był z dworu posta Litewskiego.
Po dobrym dniu zapyta Moskala w te słowa.
Ruska iednak tam y sam gdzie mogł była mowa.

 
Pol. Kak zowut proszu tebie da czy syn boiarskoi?
Mos. Ignat su ia iesmi iest chołop hospodarskoi.
Pol. Daleko odsiel maiesz pomiestie twoie?
Mos. W wierst tridcet odno maiu a w sorok druhoie.
Pol. Dawnol tuta czy dołho da szto robotaiesz?
Mos. Nie możno tobie wiedat o wsim szto pytaiesz.
Pol. Jno ty baczu prawdy boisz się kazati.
Mos. Zdorow by nasz Hospodar, day Mikoło swiaty.
 
Ten zamilkł aliż drugi: O szto że pytaiesz,
(Rzekl panie) a ia skażu czoho nie wiedaiesz.
 
Pol. Nie powiesz bym cię pytał zwłaszcza szczirey prawdy.
Bo ta u was nowina lecz obłuda zawżdy.
Mos. Nie znaiu szto goworisz, mow ty po naszomu.
Pol. Mowić mogę, lecz matać nie chcu po waszomu.
Zdrow li wasz Hospodar czil pak ieszcze bolen?
Mos. Day Hospod by zdorow był, ia su w tom nie wolen.
Pol. Miałeś mi był powiadać o czym cię zapytał.
Aliż ty z swą powiescią nie stoisz za szpital.
Mos. Iak li tobie nazwiszcze?
Pol. odpowie mu: Iwan.
Bo to wszystko zaodno zachoczesz li zwat Jan.
Mos. Chrestianin czili Lach?
Pol. Lach y chrestianin,
nie rozumiey abym był iaki Besurmianin.
Mos. Umieiesz li christisię, bo to znak wiernoho.
Pol. W ymie otca y syna y Ducha Swietoho,
Mos. Bohorodicoiu l zowiesz ty mater Christowu?
Pol. Ale pak.
Mos. A iesli tak, pytaiuż tie znowu,
Mnogo palcow sktadaiesz krest znamienuiuczy?
Pol. Trzy palce, bo tak zdawna zwyczay swięty uczy.
Jeden wielki, dwa przy nim na czolo kładziemy,
na żywot więc z lewego w prawy bok niesiemy.
Mos. Nie po bożo diłaiesz że zlewa naprawo
perenosisz rukoiu, posłuszay taskawo:
Na soborech wielikich tak postanowili,
sztobyś my się iak tepier niejnak christili.
Pol. Kedyż to a iak dawno moj miły doktorze
Stanowlono taki chrest na ktorym Soborze?
My toho wam nie hanim iak kolwiek kładietie,
iesli Troycu swiatuiu wy znak umieietie.
Mnoho przyczyn iest u nas że nie po waszomu
chrest kładiemy na sobie ku koncu słusznomu.
Mos. A popy waszy czomu brody poszporcili,
bo niehodno bez borod sztob popami byli,
Obrazom iest człowieczym u popa boroda,
protoż bez niey świeszczenstwa kożdo(ho) z nich szkoda.
Pol. Mądryś chłop s tych powiesci, aż mię wstyd za ciebie,
kozieł sna długobrody richlei będzie w niebie,
Niż człowiek nie maiąc iey sumnienia dobre(go).
Ja basien słuchac nie chcę, powiedz co insze(go).
S Tatarmi wasz Hospodar wżeli pomiriłsię?
Mos. Z ordoiu Car naszomu Caru pokłonił się
Y musit dań co kożdy hod dawat z ordy naszym.
Dobro b na to stomtreti panom posłom waszym.
I nowy swit Indiiu wżeby opanował,
koliby tepiericza w palec nie chorował.
Ku tomu nie możemy hdie tot swiet wiedati
I India, aż staniem dumno sumowati.
Kisar wżo chrestianskoi za brata starszogo,
policzaiet w hramotah Sodara naszogo.
Carol szwedski chołopom Carewi byt choczet
y inszych carstw wielikich mnogiy wielmi poczet.
A y wasz korol iesli ziemlu Lifflandskuiu
postupit nam, poznaiet lasku Sodarskuiu.
Tisiaczey wierst pietnadcet ziemli owładaiet,
a panstwom inszym tilko dewet zostawaiet,
Liudey, złota, serebra y kruscow usiakich
mnogo maiet Hospodar y zwirow rohatich.
W rece odnoy berehi znaydziesz Rubinowe,
a u druhoy bezmała budut kriształowe.
Da chto możet wyliczyt wieliczestwo ieho,
on bohat na wsiaczynu, krepko mnogo wseho.
Pol. Czy przysiągł ty Carowi nieprawdu kazati?
ia odnak tobie ni w czom nie budu wierati,
Budeszli iakoś począł niebylicu prawit,
Ignaciey każu tobie waruy się udawit.
Idz raczey przecz ode mnie albo ia od ciebie,
nie stęskni się iak baczę nam zawsze bez siebie.
 
Trzeci zatym przystąpi w Perskim sarafanie
Moskal kotry y rzeknie.
 
Mos. Szto skazuiesz Panie?
O Carskim wieliczestwie czaiu rozmowliaiesz.
Cma cmoiu wsiego maiet.
Pol. Toż co drudzy baiesz.
Wszak cię o to nie pytam ani z was żadnego,
zaz też nasz krol pożyczał kiedy u was czego?
Chleba, złota czy srebra, zamkow miast y włosci
ma to iak Car y nad to z boskiey opatrznosci.
Cnoty s prawdą nie wspomnię, ktorey wy nie znacie,
w czym się naszy kochaią to wy nizacz macie.
Męztwo też wiem w rękawach niespuszczonych chodzi,
ktore cnocie hołduiąc sławę w Polszcze rodzi.
 
Nie dal mu dłużey mowic Moskal naieżony,
y drudzy prezeszkadzali s tey y z owey strony.
 
Mos. Nie kruczin się Iwanku, pożałuy proszaiu,
uczin lubow, naroczot ty czołowiek znaiu.
Nie diwi się szto naszy Cara wieliczaiut.
Wolnost prawo takoie (nie iak waszy) maiut.
Pol. Rozumiem waszą prawdę y takie wolnosci,
możem ie zwat obłudne w styranstvie szczyrosci.
O tym dosic goworzic, skaży szto inszoho.
Zwłaszcza o tym tak dołho nas derżat dla czoho.
Ni wy dobrich dił konczyt z naszymi choczetie,
ni do domu nas wolnych wolno puskaietie,
Nizacz u was hramoty waszy opasnyie,
nizacz słowa Boiarskie y hospodarskiie.
Mos. Uczyn lubow, poterpi, znaiesz baczu diło,
da nie gowor ni s kakim szto wymowliu smiło,
Tak u nas iak y u was kriwdoiu ciażac sia,
a prawdoiu zawsiehda uwiezdzie miratsia.
Prawda u nas uzadzie, tolko wy pocznitie
prawdoiu diło diłat naszu obaczitie.
Protoż konca iż niemasz to mu nie diwisia,
budet dast Boh wo wremia oto ty i nie żurisia,
Wam obidy tut nietu, kormu, poita mnogo,
żałowania niezliczno (tu rignął) Carskogo.
Pol. Prawda wasza mi smieszna, dłużej bym cię słuchał,
bys tilko rozmawiaiąc tak przykro nie chuchał.
laka prawda iuż baczę takie obyczaie,
taka wolnosc i szczirosc to tu mądr co baie.
U naszych prawda zawsze na swym mieyscu siedzi.
Inakszey iaką widzi wasz Car nie wybiedzi.
Raczey Bogu poktonnie niech za to dziękuie,
iż doczekał s tym takich posłow nie mędrkuie,
By potym za niewdzięcznosc tego nie żatował,
gdyż Polak z cnym Litwinem takim nie borgował.
Proczytay Latopiscow.
 
A w tym boiarowie wynidą,
a za nimi panowie posłowie
Z otwitnoie palati, gdzie o czym prawili,
ci wiedzą ktorzy (nie my) tam natenczas byli.

W niedziel dwie potym w zamku będace(go)
Moskal Polaka uirzy siedzacego.

 
Mos. I rzeknie: chodi smotry misternoho
w chrabrym Carestwie hradu lodowoho,
Kakoho naszi nihde nie widali,
Car was żałuiet, wy b to na um brali.
Pol. U nas takowe ci co w gatki graia,
zamki lodowe y sztuczniey działaią.
Acz Adamaszkiem onych nie ffutruia,
lecz fraszkę fraszkę na posmiech opluią.
Wasz Car tym hradem mudro pokazuie
słoneczną siłę ktora lody psuie,
Że też tak łacno psowac siły wasze
może (Bog to da) męztwo zawsze nasze.
Mos. Splun licho słowo czy tilko Iwanie
nie w ład goworisz.
Pol. Com rzekł niech się stanie,
W tym w dzwon uderzą.
Mos. Czuy gołos Reutow.
Pol. Słyszęc. Ale ty boisię carskich knutow,
Że się w tak długie rozmowy udaiesz,
mnimam iak drudzy tak ty zakaz maiesz.
Mos. Mnie tu dowolno z wami goworiti,
a wieliczestwo carskie sławiti.
Pramo wże o wsim ia hotow kazati,
iesli mię w lubow zachoczesz pytati.
Pol. Powiedz że mi wprzod, skąd tem zwyczay macie,
iż w te tak dzwony ustawnie brząkacie,
Ktore nam strudna usnąc dopuszczaią,
wiem y Carowi niewczasem bywaią.
Mos. Nie wierzam popi by tak spiewac mieli,
iak wiele dzwonią, bo by pochrapieli.
Nie mosznob dilo mnie o tom kazati,
kolib nie w lubow ty począł pytati.
Tak zwonit husto pered tym nikoli
Car nie kazywał wo wsi kołokoły.
A tepier waszy skoro przyiechali,
usi zastupom kazał sztob machali.
To za molebien mnogiy policzaiet,
chotiaż pak s toho huku biedu maiet.
Czym li by sławu swoiu pokrasiti,
a y Mikole krepko przysłużyti,
Kotromu z ordy pokłon posyłaiut
Tatare, chotiaż spas Christa nie znaiut.
Ale iest toho przyczyna bolszaia,
że hromko zwoniat, mało szto prestaia.
Tolko ni pred kim proszu nie wspominay,
bo ia zaprusie choc się ty proklinay.
Pol. Caru iuż mi wierz waszemu nie powiem,
ani boiarom, zaledwie co swoim.
Mos. Koli się do nas waszy wybirali,
to my kak swatow z Carom ożydali,
A przyiechawszy iak u was zayhrali,
na tot czas naszy ledwo nie plesali.
Nuż my u zwony stali wo wsi biti,
sztob szto się stalo Hospoda prositi.
I chot z was ieszcze ni siowa nie czuiem,
odnak my sobie nadeży nie psuiem.
Pol. Czuwał li Ignat posłowicu koli
omylił łaznia Paszka o Mikoli.
Lecz więcey o tym ia mowic nie umiem,
powiedz mi raczey, czego nie rozumiem,
Czemu nas wasz Car tak długo tu trzyma,
na swą hramotę nic baczenia nie ma
I dzis przez syna odpusk obiecuie,
naszym, lecz y w tym s prawdy się wyzuie,
Bo to stąd łacno naszy upatruią,
że cnoty statku u was nic nie czuią,
Gdzie sucho rzekną y piasku po szyię,
tam będzie wody aż iey nie wypiie.
A gdzie powiedzą na trzy sążnie wody,
tam nie wyleziesz s piasku bez złey szkody.
Mos. Po hrechom Iwan takaia tu wira,
ale nikako iechat wam bez mira,
Pytaiesz pro szto Car was zderżywaiet,
znaiu carskoho tytła ożydaiet.
Dawno b wże waszy doma hodowali,
sieb wsieia Rusi Carom Cara zwali.
A tepir mnogo y wam y nam nuży
dla toho titła y Car horsz nieduży.
Sztob wam ubyło tak Cara piszuczy,
tym was, nas, siebie niechay bolsz nie muczy.
A obaczyte kak was pożałuiet
y obied druhiy (miesnyi) nahotuiet.
Pol. Wieręc ia nie wiem iesli wy ffukacie
ten tytel u nas, choc się on pukacie.
Znaczne łakomstwo przy obłudzie macie,
nieprawda u was y pychi szukacie.
Dosc z boiarzina kiedy Kniaziem słynie
Carem go widziec, widziec w rąbku swinię.
Zaledwieb naszy na to pozwolili,
(ia mniemam) chotby w Litwie obaczyli,
Smolensk y Luki z ych przyhorodkami,
k temu unie przymiecie li z nami,
A inaczey nic choc wszyscy stękaycie
y w dzwony tłuczcie y nas nie puszczaycie.
Sam się niech zowie Carem wsieia Rusi,
wszak mu to wolno, a nas nie przymusi,
Gdyż żaden przed tym tytułu takie(go)
wasz Car nie miewał od Krola Polskie(go).
Ma bowiem nasz krol dosic Rusi wiele,
wstydu nie macie prosząc Wsieia smiele.
Ma nadto Kiiow xiażąt Ruskich stolec,
snabyscie y ten przy title chcieli miec.
A dawnosz waszy wsiey Rusi Carami
pisac się ięli (Iwan naprzod) sami.
Dosc by wam na tym przestac, co iuż macie,
bo za tą butą wszego postradatie.
Mos. W twoiey goworce ia nie znaiu mnogo,
dai srok idu procz do czasu inszogo.
Spasi Boh, prosti, nie osudi, żałuy,
a sztom tut prawił mnogim zwiestit waruy,
Bo skoro naszy proniuchaiut o tom,
wziat mnie nie odnym po czerewu knutom.
Pol. Idz a ode mnie zdrady nie lękai się,
raczey za prawdę prawdy nabirai się.
Powiesz li potym ieszcze co inszego
y mnie usłyszysz w takt ci mowiącego.
Lecz iesli zechcesz po swey wierze mowic,
poznam cię zaraz. Nie tu dudki łowic.

 




Drukavanaja viersija: «Spadčyna». Miensk. 1992, # 4. (Publikacyja Wladzimiera Kazbieruka).
Padrychtowka tekstu — Lićvinski Zubr.